sobota, 5 lipca 2014

Wakacje!


Lecz co będziemy robić?

  • na pewno raz w tygodniu będziemy wodowali,
Z racji, że w pakiecie osiedla nie dołączyli jeziorka, a w błoto-wodzie Melman sobie za bardzo nie popływa to trzeba poczekać parę lat na własny transport. Więc nie możemy codziennie jeździć gdyż kto by chciał wodzić mnie i mokrego psa w samochodzie zawsze po pracy :D 

Ale jak to?

  • nakręcimy jakiś wakacyjny filmik
Tak, wreszcie sprawdzę swoje umiejętności filmowania więc nie będzie to full profeszynal movie. Lecz chce coś w końcu nakręcić i mam nadzieję, że się to uda. 


  • będziemy doskonalili sztuczki takie jak slalom tyłem między nogami,
Mam ambitne plany, ale pewnie nie wyjdzie z tego za wiele jak zwykle. Melmanowi jednak sprawia to dużo frajdy, mi również, więc zaplanowałam się na wolny czas. 


  • APORT
Walczymy, ćwiczymy, podgryzamy. Będę musiała wprowadzić więcej samokontroli z aportem, bo Mel cały czas go memla. Nie wiem czy te plastry mu przeszkadzają czy to jego nowe upodobanie. Teraz mam całe plastry w kropki. Plus oczywiście extra dodatek - multum śliny.


W poniedziałek jadę na obóz teatralny, ale 2 dni później jedziemy z Melem nad morze. Więc będzie duużo hasania, pływania i soli :)
Pozdrawiamy słonecznie!

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Pływak

Z racji tego, że jeszcze 2 dni temu było ładnie i słonecznie, wodowaliśmy z Melem. Chyba nie ma dla niego lepszej atrakcji. Piłka, woda, woda, woda, piach. I mamy gotowego opanierowanego Retrievera z puchatym zadkiem i śliską sierścią. Lecz chyba tylko właścicielom przeszkadza późniejsza panierka na spodniach. 




Pęd i zaangażowanie z jakim Pływak rzuca się do wody jest.. co najmniej bardzo duże. Piłka rzucona - zoom, hop, hop, hop. Piłka złapana - zoom, zoom, hop, hop. Dzikie skoki to podstawa. Potem Mel skacze w te i wewte wzdłuż brzegu ciesząc się, że ma piłkę. Radość w 100%. Kocham patrzeć jak to robi :D 
Nawet jeśli nie ma co aportować brodzi sobie po brzegu i nasłuchuje kaczek bądź wygrzebuje patyk. Zawsze w wodzie znajdzie sobie jakieś zajęcie. Byleby było mokro.








Jakoś Melman nigdy nie miał oporu z wchodzeniem do wody. Od małego właził do każdego, choćby najmniejszego, zbiornika wodnego. Zwłaszcza do tych brudno-brudnych. Potem jedź z takim śmierdzącym labem w samochodzie :D W końcu woda (nieważne czy to jest nawet wodne błoto) to żywioł większości Retrieverów.
Lecz potem słyszę zazwyczaj - "Trzeba wykąpać Melmana bo śmierdzi!", a potem "nie mamy lepszego szamponu? Przecież ona nadal śmierdzi!". Mi to szczególnie nie przeszkadza :D















Dziś wyjątkowo dużo zdjęć, bo trochę się nazbierało. Cóż, robi się coraz cieplej, co nie jest zbyt dobre dla czarnych psów, ale przeżyjemy. Jakby ktoś miał fajny pomysł na inne ochłodzenie psa w domu niż mrożone Kongi to jestem otwarta na propozycje :) 
Pozdrawiamy gorąco, bo pierwsze dni lata niekoniecznie na to wskazują, przynajmniej u nas ;)






czwartek, 12 czerwca 2014

Woof!

Dzięki uprzejmości PTGB i  Szarpaki Polarowe WOOF otrzymaliśmy do testowania... dam, dam, dam... szarpak! 
Ale nie zwykły szarpak. Szarpak z piłką. Z piłką uwielbianą przez Melmana jak każda inna.


Szarpak jest trwale wykonany, myślę, że długo u nas pożyje. Polary są miękkie i miłe w dotyku nawet w buzi (pokusiłam się żeby sprawdzić :D). Dostałam bardzo fajne i ciekawe zestawienie kolorów. Brązy nie zawsze do mnie przemawiały, ale te są świetne.


Co Melman myśli o szarpaku? PIŁKA. Lecz pozostała część szarpaka też jest lubiana. Jedyne, czego się boję to to, że jeden szarpak może wyjść z piłki, gdy Mel będzie go ciągnął a ja będę trzymała za drugi. 

Na plus dla szarpaków są kolory, wyjątkowo mi się spodobały, piłka, przez co Mel jeszcze bardziej kocha zabawkę, wytrzymałość - boje się o piłkę, ale same szarpaki są trwałe. Miękkość - tak, są bardzo miłe w dotyku.


Jedyny minuso-plus to przymocowanie. Super pomysł z przeciąganiem, bo są aż 4 części do szarpania, lecz przez to piłka może trochę ucierpieć. 
Ogólnie szarpak bardzo fajny i dziękujemy za możliwość testowania go! :D


środa, 21 maja 2014

Chuckit! again

Tym razem o Tennis Ball. Myślałam, że po próbie błota połączonego z trawą i śliną Melmana będzie do niczego. Myliłam się. Po solidnym szorowaniu tylko trochę straciła na jarzącym pomarańczowym kolorze. No, może jeszcze parę włókien odstaje.


Ogółem, w porównaniu do Kongów Air są zdecydowanie bardziej:
  • wytrzymałe (nie pomyślałabym)
  • kolorowe
  • pływające
  • mniej piszczące (bo bez piszczałki)
  • wypełnione w środku 
  • odporne na podgryzanie


Ku mojemu zaskoczeniu Blacky oszalał na jej punkcie. O Melmanie nawet nie mówię. Dzikie podskakiwanie z piłką było oczywiście obowiązkowe. Jedyną wadą piłki jest materiał. Oczywiście jest miły w dotyku, i ma fajny kolor, ale pojedyncze nitki, albo ich cała moc odstają od piłki. Lecz taki urok tenisowych piłek :D 




Jeszcze nie próbowaliśmy poddać jej próbie wodowania lecz myślę, że przejdzie tę próbę pomyślnie. Wodne potwory już czekają. 
Jakby ktoś pytał, nie były drogie, bo 20 zł, a że była przecena w sklepie to zapłaciłam 10 zł za dwie piłki. Chyba jedyna okazja na jaką się załapałam. 





Piłkę i ja, i Melman bardzo gorąco polecamy. Nie wiem, co w niej jest, ale psy ją kochają. Przynajmniej dwa :D 
Teraz przybędzie trochę recenzji o zabawkach, bo piłka ażurowa już przyszła, a zabawka do testowania w drodze. Mam nadzieję, że się nie znudzicie. Teraz przyszedł czas słońca i ciepła, także sezon pływacki na pewno wykorzystamy w 100%.
Pozdrawiamy gorąco! :)


czwartek, 15 maja 2014

Dużo plastrów i bandaż...

... czyli owijamy aport :D
Jak dowiedziałam się na seminarium, mój aport jest fuj na początek. Żeby łatwiej nam przychodziło trzymanie mieliśmy go owinąć. Wiem, że zapewne dla wielu osób jest oczywiste, jak należy to zrobić, ale ja postanowiłam to opisać.


Potrzebujemy:
  • dużo małych plastrów lub mało dużych plastrów 
  • bandaż
  • nożyczki
  • umiejętność owijania bandażem

Ja wzięłam plastry bez gazy, ale normalne też się nadają.


Kiedy już to wszystko mamy, bierzemy aport i odpakowujemy plastry. Najlepiej umyć koziołek, aby plastry ładnie się przyklejały. Zaczynamy oklejać w około gryf. Jak wyszło równo to gratuluję! :D


 Następnie trzeba się wykazać umiejętnością bandażowania i owinąć bandażem plastry (co w moim przypadku nie było dość skomplikowane). Ilość tych owinięć jest zależna od was.


 Na końcu należy przeciąć końcówkę bandaża i przykleić plastrami po bokach.
W sumie to tyle jakże skomplikowanej operacji. 



UWAGA: Jeśli bandaż bardzo się "siepie" i pies by go rozdarł to można najpierw owinąć bandażem, a dopiero potem plastrami. 

A tak to wygląda w naszym wykonaniu :)


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wow, świeci.

Czyli słów parę o Chuckit! Max Glow, o święcącym cacku, które Mel pokochał. Nie był to zamierzany zakup. Po prostu szukałam piłki na sklepowych półkach i... O! Ta świeci w ciemności! Taki bajer. 




Piłka była poddana wielu testom i jak na razie sprawuje się rewelacyjne! Jest sprężysta, baardzo ładnie się odbija, a czyszczenie jej z błota czy piasku to sama przyjemność (dla kogoś kto lubi myć piłki). Posiada też dziury, przez które można przełożyć sznurek lecz nie szarpie się nią przez dłuższy czas gdyż po prostu wyślizguje się z pyska. Winowajcą może być za duży rozmiar lub po prostu to, że jest śliska. Wypada czasami z pyska, lecz to skłania do dalszej pogoni. Mieliśmy okazję testować ją w wodzie i zaliczyła to na plus. Pływa bardzo dobrze, a Melman szaleje z nią w wodzie. Co do najfajniejszej cechy piłki, czyli świecenia w nocy, to powiem, że jest super! Nasza piłka leży zazwyczaj cały dzień na parapecie więc na dworze świeci na pewno 15 min. 

Water Power!

Podsumowując:
+ łatwo się czyści
+ super się odbija
+ ma miejsca na przełożenie sznurka
+ pływa
+ świeci w ciemności
+ pozostawiona na słońcu długo świeci w ciemności
+ jak na razie jeszcze żyje

Ale nie pozostaje też bez wad:
- źle dobrany rozmiar może utrudniać zabawę
- nie nadaje się zbytnio do szarpania
- jest śliska

+/- uzależniająca
+/- świeci na zielono (nie wszyscy lubią zielony kolor)
+/- mocno naśliniona czasami wypada z pyska