Melman oczywiście musiał nadepnąć na miskę z wodą, która rozlała się po pokoju oraz rozciągać się, zahaczając łapami o nogi innych.
![]() |
| Ale że ja? Przecież jestem tylko dużym, słodkim labradorem. |
Przechodząc do najbardziej pożądanej części, czyli przebiegu seminarium, było bardzo fajnie. Z samej pracy Mela nie jestem zawiedziona, choć mogło być lepiej, ale wszystkie pretensje mogę kierować tylko do siebie. Aczkolwiek byłam strasznie dumna, że psy w ogóle go nie interesowały.
![]() |
| I'm a wild... Sarna! |
Na pierwszym wejściu ćwiczyliśmy sztuczkę "wstydź się". Lecz nie przyniosło to oczekiwany efektów. Skończyło się na tarzającym się Melmanie, który próbował zdjąć taśmę poprzez pocieranie. :D Lecz Patrycja powiedziała, że mamy spróbować w domu, może będzie jakiś progres.
Na drugi ogień poszedł slalom między nogami tyłem, co stało się celem osiągniętym. Oczywiście prędkość powalająca nie jest, ale technicznie ładnie idzie.
![]() |
| Of course I'm clever! |
Na koniec aport. Okazało się, że nasz aport jest tfu, tfu na sam początek i może dlatego tak wolno nam to idzie. Mamy go owinąć plastrami i bandażem, ale moja kreatywność nie pozwala mi wymyślić jak to zrobić. Jak mi to wyjdzie to może się pochwalę tym istnym "arcydziełem". Drewnianego na razie nie zamierzam na razie kupować, zobaczymy jak będzie z tym. Patrycja miała dosyć fajne metody na niepodgryzanie koziołka. Głównie przez samokontrolę.
![]() |
| To czym będziemy owijać ten aport? |
Ogółem jestem bardzo zadowolona z całego seminarium. Następnym razem na pewno pojedziemy. No cóż więcej powiedzieć, było super, super! :D
















